sobota, 16 listopada 2013

R&R - Rimmel`owo & Rossmann`owo!

W sobotnie popołudnie (a nawet wieczór) witam Was postem o jednej z moich najukochańszych linii lakierowych dostępnych w Rossmannie :) Chodzi o lakiery Rimmel Salon Pro :) Posiadam  w swoich lakierowych zbiorach 2 kolory, a dzisiaj chciałabym pokazać Wam jeden z nich :) 


Dzisiaj na pazurach pokarzę Wam kolor 701 Jazz Funk. (Chciałam pokazać Wam buteleczkę, ale moja kochana mama mi ją podkradła :P)






Plusy:

+ pędzelek dzięki któremu malowanie pazurów to sama przyjemność!
+ krycie już przy 1 warstwie ( mimo tego ja zawsze nakładam 2 żeby uzyskać pożądaną intensywność ;))
+ trwałość! nawet bez top coat`u wytrzymuje spokojnie 3-4 dni
+ połysk i soczystość koloru! 

Minusy:

- dla mnie mimo wszystko za mało kolorów :D 


Ogólna ocena: 5+ / 6 :) 




Dodatkowo chciałabym przypomnieć lub oznajmić tym kochanym duszom do których jeszcze nie doszła informacja o planowanym przez Rossmann - 40% rabatu na kolorówkę! Termin: ostatni tydzień listopada






Zaczynam się zastanawiać co kupić... na razie stawiam na: 




- wcześniej wymienione lakiery Rimmel Salon Pro!




- Rimmel Space Dust - natrafiłam na nie dopiero na stronce... mam nadzieję, że znajdę je w Rossmannie ;)





- Rimmel podkład Stay Matte - szukam cały czas swojego 'ryjkowego' numeru jeden... czytałam na wielu blogach, że świetnie się sprawdza, więc chyba zaryzykuję :)







- Max Factor Maskara False Lash Effect Fusion - który na dzień wczorajszy, dzisiejszy i jutrzejszy jest moją ukochaną maskarą o której pisałam TUTAJ!!!!






- Boujois Color Boost - poczytałam sobie na wielu blogach o jej walorach, jestem nią bardzo zainteresowana i pewnie przed zakupem jeszcze przemagluję ją w drogerii ;) 





- Miss Sporty Lasting Colour - lakiery które skradły moje serce przez ich niską cenę, łatwe nakładanie i ogromną gamę kolorystyczną!




A Wy jakie macie zakupowe plany? Polecicie mi coś jeszcze :) ?


Całuję :) 

wtorek, 12 listopada 2013

Jak zwalczyć jesienną chandrę zapachem? Czyli B&BW Pink Chiffon

To był naprawdę ciężki weekend... Od rana do późnego popołudnia szkoła + pożegnanie mojej J. która wyjechała na stałe w swoje rodzinne strony...

Ale nie będę się rozwlekać :) 


Dzisiaj czas na walkę z jesienna chandrą ! 

Ale może od początku. Firma Bath & Body Works była mi zupełnie obca i pewnie by tak zostało gdyby nie moja kochana M. (którą z tego miejsca serdecznie pozdrawiam :*). Miałam pojechać na parę dni do Warszawy, a M słysząc o tym poprosiła o kupienie właśnie tego balsamu. Szczerze to zastanawiałam się co jest w nim tak wyjątkowego... Wyjazd niestety nie wypalił, ale kochana M. będąc w Stolicy kupiła i sobie i mi egzemplarz tego balsamu. I tu się zaczęło...



Balsam Pink Chiffon ma zapach.... no właśnie. Nawet ciężko go zdefiniować. W pierwszym momencie przypominał mi wiśnie połączone z wanilią, jednak czytając opis na FB B&BW widać, że nie ma mowy o tych owocach ;) Zapach jest cudowny! Obłędny. Nie wiem jakich słów mogłabym jeszcze użyć :) jest naprawdę nieziemski!




Balsam ma lekką konsystencję, szybko się wchłania. Zapach bardzo długo utrzymuje się na skórze. Otwarcie - tak jak całe opakowanie - jest bardzo przyjemne :)





Ciekawostka: Pink Chiffon jako jedyny kosmetyk tego typu cały czas stoi na moim biurku. Gdy dopada mnie jesienna deprecha smaruję sobie nim nadgarstki i obojczyki, bo ten zapach sprawia, że czuję się lepiej :) 

Będąc kolejny raz w Warszawie na pewno  wstąpię do Bath & Body Works ! Wyczuwam, że czeka tam na mnie jeszcze wiele innych kosmetycznych perełek! :) 


Jeżeli chcecie obejrzeć ofertę B&BW odsyłam Was na ich fan page`a na facebook`u :) -> KLIK! 


Jednocześnie zapraszam Was na mój fejbuczkowy profil - wystarczy rozwinąć zakładkę po lewej stronie :) 

Całuję! :) :*

poniedziałek, 4 listopada 2013

Ekspresowa wycieczka do Japonii :)

Heeeej :) Chwilowy, blogowy offtop :) 

Nie wiem czy część z Was zauważyła, ale po lewej stronie umieściłam pasek facebook`owy. Także serdecznie zapraszam Was do lajkowania, komentowania, oglądania i czytania :)! 
A teraz zapraszam na główną część dzisiejszego posta. 




W ten cudownie słoneczny, listopadowy poniedziałek chciałabym Was zabrać w szybką podróż do Japonii :) 


Wszystko to za sprawą kosmetyków Dr Irena Eris Spa Resort JAPAN.

Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy to opakowanie - solidne kartoniki skrywające w sobie same dobroci :) 



Na pierwszy ogień chciałabym Wam przedstawić Ujędrniające serum z pyłem opalizującym na dzień. 


Po wyjęciu z kartonika ukazał się plastikowy, ogromny pojemnik zawierający serum.


Zawartość została bardzo dobrze zabezpieczona, a kosmetyk po otwarciu wieczka aż wypływał poza pudełko - pojemnik był wypełniony po same brzegi :)




Podsumowanie:
Plusy:
+ wypełnione po same brzegi serum
+ przyjemny, delikatny, wiśniowo - kwiatowy zapach
+ delikatny, opalizujący efekt
+ nawilża ciało


Minusy:
- kosmetyk niestety pozostawia na skórze film 
- cena! 
- wchłania się dość opornie, trzeba mieć czas, aby go dobrze zaaplikować

Ogólna ocena: 3 / 6

Dr Irena Eris Spa Resort JAPAN 200 ml Ujędrniające serum z pyłem opalizującym na dzień - cena 85 zł
Dostępne w sieci Douglas KLIK



Kolejnym kosmetykiem z linii Spa Resort JAPAN jest Aksamitne mleczko do mycia ciała.






I tym razem zacznę od plusów :)

Plusy:
+ cudowny zapach! który długo utrzymuje się na skórze
+ świetnie nawilża skórę podczas mycia ciała
+ ma kremową konsystencję, która dobrze rozprowadza się po skórze :)
+ wydajność!

Minusy:
- dozownik! odkręcana nakrętka przy kosmetykach do mycia to dla mnie prawdziwa zmora...

Ogólna ocena: 4 / 6

Dr Irena Eris Spa Resort JAPAN 200 ml Aksamitne mleczko do mycia ciała - cena 45 zł
Dostępne w sieci Douglas KLIK




Miałyście już okazję używać kosmetyków z tej linii ? A może macie w planach ich zakup :)?





Kosmetyki Dr Irena Eris Spa Resort JAPAN udało mi się wygrać w konkursie organizowanym na profilu facebook Perfumerii






środa, 30 października 2013

Nowa odsłona, czyli Zła Kobieta odeszła w dal a Holineczka wita :)!

Witajcie! 



Jak widać sporo się pozmieniało w tym moim blogowym kąciku :) 
Zastanawiałam się dlaczego umknęła mi istota blogowania i doszłam do wniosku, że to miejsce nie było do końca moje. I w ten sposób wpadłam na pomysł diametralnej zmiany. 


Zła Kobieta odeszła w dal.


Holineczka wchodzi do gry :) !


A dlaczego własnie Holineczka? Od wielu lat istnieję w świecie wirtualnym i tak właśnie nazywana jestem przez znajomych z tego kręgu.

Mam nadzieję, że szybko przyzwyczaicie się do zmiany. 

Jak podoba Wam się nowy wygląd? 

Pozdrawiam i całuję :) 

Mam nadzieję, że będziecie mnie chętnie odwiedzać :)! 


Holineczka, czyli dawna Zła Kobieta

czwartek, 25 lipca 2013

Parę informacji :)

Hellou :)

Ostatnio zastanawiałam się co powoduje, że wśród tylu chęci do prowadzenia bloga notki pojawiają się tak rzadko.

Odpowiedź się odnalazła szybciej niż sądziłam.

Tak więc chcę by to miejsce było bardziej 'moje' :)

także na dniach czeka mój kochany zakątek ' blog makeover ' :)

mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu! ;)



Całuję :) :*